Liczarki do bilonu. Jak działają?
26 kwietnia 2019
skrytki depozytowe
Skrzynki depozytowe: zwykłe i bankowe
6 maja 2019
wrzutomat

Kilka lat temu głównym tematem w serwisach informacyjnych była wiadomość o złodzieju, który korzystając z wrzutni nocnej, ukradł z banku około 1,5 miliona euro. Wiele osób zaczęło się wtedy zastanawiać, czy korzystanie z wrzutni jest bezpieczne i jak udało się dokonać takiego przekrętu. Poniżej odpowiadamy na te pytania.

Jak działa urządzenie?

Wrzutnie nocne pozwalają klientom banków deponować pieniądze nawet wtedy, gdy oddziały są już pozamykane. Są więc idealnym instrumentem dla właścicieli stacji benzynowych, restauracji czy klubów. Klient, który otrzymuje od banku dostęp do wrzutni, wrzuca do niej w kopercie pieniądze, które przeliczane są następnego dnia, a bank księguje je na koncie klienta. Sama wrzutnia to urządzenie przypominające sejf z długim rękawem, przez który wrzucone o dowolnej porze pieniądze po prostu wpadają do banku. Wewnątrz niego, do miejsca, gdzie wpadają depozyty, dostęp mają tylko uprawnione osoby.

Wrzutnie dawniej i dziś

Wrzutnie nocne kilka lat temu działały na podstawie zaufania banku do klientów. Klient wrzucał deklarowaną kwotę do wrzutni, a bank księgował ją na koncie, jeszcze zanim sprawdził zawartość koperty. Tak właśnie doszło do słynnego przekrętu. Złodziej uzyskał zaufanie banku na podstawie fałszywych dokumentów i uzyskał dostęp do wrzutni. Wrzucił do niej w kopertach zwykły papier, a natychmiast zaksięgowane na koncie pieniądze wypłacił, po czym jeszcze szybciej zniknął. Oszustwo wyszło na jaw dopiero wtedy, gdy bank otworzył koperty. Obecnie banki stały się ostrożniejsze. Przede wszystkim dokładniej weryfikują klientów, którym nadają dostępy do wrzutni. Same urządzenia są naszpikowane elektroniką – koperty są specjalne oznakowane, łatwiej więc jest określić, kto wrzuca pieniądze. Banki zastrzegają też sobie dłuższe okresy na zaksięgowanie wpłat z wrzutni, starają się nie przelewać środków, dopóki nie otworzą kopert. Jak widać, podczas słynnej kradzieży nie zawiodło samo urządzenie, lecz procedury bankowe, które obecnie stały się bardziej rygorystyczne.